czwartek, 12 marca 2015

8 marca!



I ja tam byłam ....
Tegoroczny Dzień Kobiet spędziłam na..."Ławeczce", ale w absolutnie doborowym towarzystwie. Wieczór razem z Ilonką Kieszek i Moniką Sawicką na spektaklu 
„Ławeczka na Piotrkowskiej” z Ewą Audykowską – Wiśniewską 
i Kamilem Maćkowiakiem.
Przemiły wieczór w przemiłym towarzystwie.
Ławeczka na Piotrkowskiej.
fot. Dona Sołtysiak

                                  Dziękuję za wspólny wieczór na Ławeczce.
Uwaga! Uwaga!
„Ławeczka” Aleksandra Gelmana, została przeniesiona w czasie i przestrzeni!
 Sprawcą tegoż ruchu jest Kamil Maćkowiak, genialny aktor, który na stałe związał się z Łodzią
(i chwała za to). Wspomniana „Ławeczka” za sprawką jego mocy, żeby nie powiedzieć czarów, 
trafiła w samo Centrum Łodzi na ulicę Piotrkowską. 
Akcja!
Na ławeczce przysiadła Ona i On. Eksploratorzy życia. Myśliwy i zwierzyna. 
Od tej pory trwają łowy, polowanie na słowa, na gesty, na czyny. 
W rolę Wandy„ łowczyni głów” wspaniale wcieliła się: Ewa Audykowska-Wiśniewska. 
Rolę Staszka „króla podrywu„ - Kamil Maćkowiak.

Ona i On. Dwa światy. Obydwoje usilnie poszukują kogoś do…
Do bycia razem, bycia osobno, na chwilę, na zawsze. 
Ona i On poszukują kogoś do… kochania. Bo za maską jaką przywdziali bohaterzy spektaklu, 
kryje się zawsze to co najgłębsze, najprawdziwsze. Odwieczne poszukiwanie… Czego?

„Nawet pod najpiękniejszą maską kryje się choć czasem niewygodna, ale zawsze prawda”.
Tą prawdą dla Wandy i Staszka jest poszukiwanie szczęścia, miłość.
 

I choć w niej jest zbytnia melancholia, ckliwość, infantylność, naiwność, to gdzieś tam pod tym wszystkim dopycha się ujawnienia, miłość. Bo choć w nim jest żyłka podrywacza, satyryzm, kombinatorstwo, to tam gdzieś pod tym wszystkim dopycha się ujawnienia, miłość.

Słowem.
„Ławeczka na Piotrkowskiej”, to ponadczasowa przeniesiona w teraźniejsze realia, rozbudowana 
i zmodyfikowana przez Kamila Maćkowiaka sztuka. Spektakl porusza  uniwersalny temat.  
To scenariusz traktujący o samotności, o odwiecznym poszukiwaniu i dążeniu szczęścia, miłości. ”Ławeczka”, dzięki modyfikacji Kamila Maćkowiaka zdaje się być pomiędzy sztuką obyczajową, 
a kabaretem. Można było odnieść wrażenie, że ten wspaniały aktorski duet świetnie się „bawi”, 
improwizuje nawet. I ta zabawa absolutnie przenosi się na drugą stronę sceny i natychmiast udziela się publiczności. Widzowie, czego świadkiem były moje uszy, śmiali się w najlepsze.

I ja tam byłam, i równie świetnie się bawiłam.

„Ławeczkę na Piotrkowskiej”, polecam.