niedziela, 13 października 2013

O Melba!

 "O Melaba!" Nie jest to książka o przygodach szalonej nastolatki,
 co może sugerować opis na lekturze. Jeśli ktoś tak pomyśli, to nic bardziej mylnego.
Książka porusza wiele kwestii, nie tylko rodzinnych.
Powiem tylko, wciągająca historia nie tylko dla młodzieży. Polecam.
"...Zgasiłam latarkę i jak we śnie nie moglam przestać iść, aż natrafiłam na zagłębienie w ścianie.
Była to tylko płytka nisza, mógł się w niej zmieścić najwyżej kot. Poświeciłam latarką i dokładnie obejrzałam. Nic. Poświeciłam niżej, przykucnęłam i tam właśnie, z pół metra nad ziemią, znalazłam napis: MELBA. Zimno okręciło mi się wokół szyi i spłynęło w dół po kręgosłupie.
Zachciało mi się siku.
Elka. Znalazłam ślad Elki.Żywej Elki sprzed trzydziestu lat..." 
O MELBA!
Podczas "przymusowego" pobytu u babci Malina, główna bohaterka, wpada w wir dziwnych zdarzeń, próbuje poznać wielką tajemnicę rodzinną. Sekrety, trudne relacje, skomplikowane stosunki rodzicielskie jakie ma bohaterka z własną matką, ale też obserwacja i uczestnictwo w trudnych relacjach jej mamy z własną mamą. To wszystko ma niebagatelny wpływ na młodą dziewczynę.
Do tego z racji pracy swojej matki, zmuszona do ciągłego życie na walizkach, bez przyjaciół i swojego miejsca na ziemi, bez celu, ale z przekonaniem, że jest niechciana, odrzucona przez ojca, który zostawił rodzinę, właśnie przez nią Malinę- złe dziecko.
Ale to co mnie najbardziej emocjonowało w książce, po za dobrze poprzeplatanymi akcjami, ciekawej fabule, to właśnie małomiasteczkowe zakłamanie i obłuda, ukazująca szarą i naszą niejednokrotnie plugawą rzeczywistość. Autorka w książce przedstawia nam ludziom, czytelnikom, jacy jesteśmy zamknięci, obłudni. Jacy samolubni, asekuracyjni i zapatrzeni w siebie i swój świat. Z tej wygody nie wyściubiamy nosów ze swoich światów, skorup, zbyt pochłonięci dbaniem o własny tyłek.
I w tym wszystkim, nastoletnia, zakompleksiona Malina, która w tym świecie obłudy, niewyjaśnionych tajemnic, ukrywaniu prawdy "dla dobra innych", świecie odrzucenia, dorasta. Malina, która natyka się na nauczycieli, którzy głoszą wzniosłe i górnolotne hasła, a w obliczu zmierzenia się z prawdą, chowają głowę w piasek. To właśnie ona, sama potrafi rozliczyć się z demonami, duchami przeszłości. Malina, która przekracza granice strachu i wychodzi z tego emocjonalnego "bagna" obronna ręką.


Po lekturze książki, ale też w jej trakcie, nachodzi taka refleksja, otwórzmy się na ludzi na prawdę.
Czasami warto zrewidować własne poglądy. A ta książka na pewno nam da do tego sposobność.
Polecam tę lekturę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz