sobota, 5 października 2013

Kruchość porcelany

Zuzanna, trzydziestoletnia kobieta.
Ma wspaniałą, córeczkę w wieku prawie nastoletnim oraz męża, nazwijmy jak się między wierszami okazuje niegrzecznym. Ma przyjaciół. Jest radosną kobietą, zawsze uśmiechnięta.  Ale...

Styl lekki, łatwy w odbiorze, jednocześnie przepełniony dobrym humorem, choć historia do lekkich nie należy. W zawoalowany sposób, ukryty pod dowcipnym tonem autorka przemyca nam czytelnikom problem. Powiedziałabym, że społeczny. Pewnego rodzaju "przyzwolenie społeczne". Na znęcanie się, czyli przemoc domową.Znęcania się i życie z oprawcą pod jednym dachem.
W książce widać zależności, strach przed uświadomieniem sobie prawdy w jakiej się bohaterka znajduje i ucieczkę w wyimaginowany świat. To właśnie historia spisana na kartach tej książki. Może takich historii w świecie realnym dzieje się setki a nawet tysiące. Może inne kobiety, tak jak bohaterka książki nie potrafią wymyślać sobie takiej "odskoczni" wymyślonego przyjaciela i żyją z oprawcą oko w oko, bez wyimaginowanego świata, który pozwała żyć i przetrwać te codzienne gehenny.
Jest w tej książce coś, warte zatrzymania, rozejrzenia się dookoła siebie, uważnego życia, uważnego i na siebie i na inne kobiety. Ja czytelniczka i człowiek, bardzo chciałabym wierzyć, że można schować się, uciec w taki wymyślony siat, aby nie załamać się i nie dać się złamać, zniszczyć. Bo takie ucieczki to swoisty mechanizm obronny.
ale szczerze to wolałabym, aby świat był piękny, bez oprawców  ofiar i życia w wyimaginowanym świecie.
Polecam tę książkę i głębsze spojrzenie w rejony życia, których czasem nie widać.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz