środa, 30 października 2013

Diva Show.

Monodram Kamila Maćkowiaka – Diva Show - czyli monorewia osobowości borderline.


 29 października 2013 roku, ten dzień pozostanie mi na długo w pamięci
( wtajemniczeni wiedzą, że wybierałam się na niego miesiąc wcześniej).
To dzień głębokiej, emocjonalnej przechadzki.
Choć nie wiem czy jednak nie był to emocjonalny  roller-coaster.
A wszystko to za sprawą Kamila Maćkowiaka i jego wspaniałej roli – którą zaaplikował jako:
autor tekstu, reżyser, choreograf , scenarzysta i aktor w jednej osobie.
Warsztat, jaki nam widzom pokazał grając rolę chłopca, nastolatka i dojrzałego faceta po trzydziestce, nie pozostawił wątpliwości, że Kamil Maćkowiak jest aktorem wybitnym. Odgrywając w monodramie DIVA Show, rolę męską ale i żeńską. Jego wczucie się w postać sprawiło, że odnosiło się wrażenie zatarcia granicy pomiędzy tym co niósł scenariusz, a prawdziwym życiem. Jego kunsztowna gra aktorska sprawiła, że my po drugiej strony sceny współodczuwaliśmy, przeżywaliśmy z bohaterem monodramu smutek, ból ciężkich chwil i radości, gdy biła od niego aura szczęścia, kiedy błyszczał na scenie On/Ona. Tina Turner- Jego ucieczka od rzeczywistości w krainę marzeń.

******
O czym jest DIVA SHOW?
O tym czym powinno być budowanie światów, których podwaliną jest miłość. Bezwarunkowa miłość rodzica do dziecka. O tym jak można brakiem tej świadomości zrujnować te światy. 
O tym jak ogromny wpływ i odpowiedzialność ciąży na nas rodzicach.

Słowo za słowem przeszywało moje wnętrze.
Jeszcze teraz pisząc te słowa, jestem tam, wpatrzona w postać człowieka,  który tak mną zawładnął, przeszył na wskroś. Przeszłam ten czas z małym pięcioletnim chłopcem, którego każda część mojego jestestwa pragnęła przytulić ciepłem ciała i otulić ciepłem słowa.
Jestem z Ciebie dumna. Jesteś wspaniały, niepowtarzalny i wyjątkowy.
Otulić tak mocno,  aby tej wiedzy wystarczyło na całe dorosłe życie.
Zapragnęłam dać temu małemu chłopcu taki posag, aby wiedział, że żadne pieniądze, ani skarby świata
nie są warte nic, nad niego samego, nad moją miłość do niego.
I tylko świadomość, gdzie jestem powstrzymywała mnie od wejścia na scenę i ...
Otulić tak mocno, żeby wiedział kim jest, przeglądając się w lustrze jako trzydziestolatek.
Otulić tak, aby uchronić przed zgubnym nałogiem.
Otulić tak, aby ten nałóg nie zaprowadził go pod drzwi siwego psychiatry, który postawi diagnozę osobowości borderline i poda mu pigułki "szczęścia". A potem ten zagubiony, dwudziestosiedmioletni "chłopiec" zapije je alkoholem, aby zagłuszyć to, co się kłębi w jego głowie, aby zabić odrzucenie,
grzech zaniechania.
Otulić tak, żeby nie szukał złudnych marzeń w tym nałogu i nie wpadł w jego bezwzględne, bezduszne sidła. Aby nie zginął w tym wyniszczającym galopie ku samozagładzie.
Otulić tak, aby nie musiał spaść na dno, aby nie poczuł, że to dno wbrew regule nie ma końca.
Że to dno samo upokorzenia jest elastyczne.
Otulić tak, aby czuł bezgraniczną miłości, czułości, akceptację.
Otulić tak, aby zapomniał wszystko, całe to piętno które odcisnęło się wryło i zatruło umysł, małego pięcioletniego chłopca, niczym jadem .
Bo zamiast „zimnego chowu” ... wystarczyło odrobinę miłości...

-DIVA Show - Kamil Maćkowiak.

W monodramie DIVA Show - widz poznaje historię 30-latka,
który po długich latach zmagania się z samym sobą, ze swoimi demonami, postanawia zrealizować swoje największe marzenie i  przy tym obnażyć się emocjonalnie, a nas widzów zabrać w podróż do przeszłości. Mężczyzna od najmłodszych lat przebywał niemal wyłącznie w otoczeniu kobiet
(matki, babki, "przyszywanych" ciotek ), przysłuchując się ich rozmowom, obserwując je.
Do tego brak ojca i jego wzorca, powoduje, iż już od najwcześniejszych lat musiał zmagać się ze stereotypowym wizerunkiem mężczyzny.  Brak wzorca męskiego, "osaczenie" jego przez kobiety, odrzucenie przez matkę, powoduje, iż wpada w samonapędzające się błędne koło, "emocjonalny korkociąg" . Przez co niestety nie jest człowiekiem ani szczęśliwym ani spełnionym.
Nie jest zadowolony ze swojego życia, z tego kim jest dzisiaj.
Tego "Kim" się stał.
Jest, a raczej staje się sfrustrowanym, z dość sporym  pakietem życiowych porażek, niedojrzałym mężczyzną. Z zakrzywionym obrazem tego kim jest dzisiaj.
Przedstawia nam siebie jako przegranego człowieka.
Przeciętnego, szarego, wycofanego człowieka, niskim progiem odrzucenia, które "dostał" od rozgoryczonej, nieszczęśliwej matki, która  uważała go za swoją życiową porażkę.
Poprzez braki bliskości, akceptacji, a przede wszystkim bezwarunkowej miłości odczuwa chroniczne uczucie wewnętrznej pustki. Wszystko to ma ma niego destrukcyjny i autodestrukcyjny wpływ .


Dzwońcie we mnie,
bijcie.
Wydam pusty dźwięk.
Dzwon bez serca,
głuchy bębna głos.
Dźwięku nie wydam.
Ni na chwałę,
ni na trwogę.
Głuchy bit.
Serce pęknięte
w kamień się zmień.
Dzwońcie we mnie,
bijcie.
Wydam pusty dźwięk.
/E.Mc./

  
Połączenie wszystkich czynników emocjonalnych daje obraz składowy i nakierowuje na  podtytuł monodramu –  monorewia osobowości borderline. (Wikipedia)
 
Podczas spektaklu mamy okazję dowiedzieć się również czego dotyczy to emocjonalne zaburzenie. 
Bohater monodramu przedstawia nam 10 jego objawów.  
Aby móc postawić taką diagnozę, wystarczy rozpoznać u siebie 5 z nich.
Nasz bohater ma ich niestety wystarczającą ilość. Można powiedzieć, że jest wzorcowym, 
czy też książkowym przykładem.
agresja
niestabilny obraz samego siebie
częste wahania nastroju
nieustanna obawa przed odrzuceniem ze strony otoczenia
autoagresja
chroniczne uczucie pustki ... 

... które zapełniała obsesyjna miłość do Tiny Turner.


Podsumowując spektakl, ubrałabym to w słowa:
świetny scenariusz, zachwycająca aranżacja, no i oczywiście bardzo dobra gra aktorska.
I pomimo, iż przedstawiona przez aktora historia nie jest wesoła, to kończy się optymistycznym akcentem. Warto wierzyć w marzenia, warto wierzyć w siebie.


 Nie mogę pominąć również wielkiego uznania dla współpracowników, osób wspierających aktora  Fundacji Kamila Maćkowiaka. Dali się poznać z jak najlepszej strony. Gratuluję takiej ekipy.

 
A ja z  tego miejsca pragnę podziękować Kamilowi Maćkowiakowi za ten spektakl.
Spektakl wielowymiarowy. 
Za emocjonalny  roller-coaster
A teraz pozostanę w ciszy i chwili zastanowienia...
Może zmierzę się ze swoimi "demonami".
 Bo chyba każdy z nas takie swoje demony....
Jedyne czego mi zabrakło, to uściskać osobiście po spektaklu
ten wielki dar, którym jest
Kamil Maćkowiak.





















2 komentarze:

  1. Nie mogłabym dodać nic, choćbym chciała..... Byłam na premierze 26.10 i mogłam uściskać Kamila i te wszystkie jego wcielenia, chłopca, nastolatka, młodego mężczyznę.... wszystkich tych pogubionych bohaterów jego spektaklu. Dane było mi być świadkiem i uczestnikiem bardzo głębokich przeżyć. Kamilowi dziękuję raz jeszcze, za te magiczne chwile i Tobie Ewo za wspaniałą i wnikliwa recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Tobie za miłe słowa.
    Kamilowi mogłam podziękować choć recenzją..

    OdpowiedzUsuń