niedziela, 2 czerwca 2013

"Szkoła gotowania pod Amorem"

"Szkoła gotowania pod Amorem" - Melissa Senate.

Książka trafiła do mnie prawie już "tradycyjnie", czyli za sprawą mojej Ilonki. Książkę przeczytałam raz, dwa, trzy, czyli słowem czyta się lekko, bardzo przyjemnie.Ciekawym aspektem są apetyczne przepisy na smaczne potrawy, które autorka wplata w treść książki. Dodatkowo zostawia na końcu książki kilka z nich, które wydają się proste do sporządzenia, a ich wcześniejszy opis powoduje, że leci na nie ślinka i chęć aby je wypróbować. Postaci które autorka przedstawia są wyraziste ich historie, przewrotności losu  z jakimi się borykają powiązania miedzy bohaterami i sposoby w jaki rozwiązują, nie pozwoliły mi się ani przez moment nudzić.


 ...Niełatwo jest być tym "nowym" i odnaleźć w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, a do tego nowym, ze złamanym sercem. Bo trzydziestoletnia Holly, bohaterka książki z takim właśnie sercem przybywa na maleńką wyspę u wybrzeży Maine. Do domu swojej babci, aby tam pozwolić, żeby głębokie rany się zagoiły, a smutek zranionego serca uleciał. Niestety i tu w bezpiecznej przystani jaką tworzyła miłość babci i jej dom, dostaje cios, bo kiedy jej ukochana babcia odchodzi, dziewczyna czuje się zupełnie rozbita i zagubiona. I wtedy, kiedy jej świat rozsypuje się do reszty jak domek z kart, dowiaduje się, że odziedziczyła domek i szkołę gotowania, wszystko to co było światem Camilli, jej nonny , a teraz ma się stać jej światem. To właśnie zatrzymuje dziewczynę na wyspie. Pamięć i miłość do swojej najukochańszej nonny. Zostaje i kontynuuje dzieło babci. Podejmuje wyzwanie i próbuje samodzielnie poprowadzić dobrze już znany ze swoich przepysznych włoskich dań sklepik swojej nonny, a także Cucinottę Camilli- szkołę gotowania. Tu poznaje i nawiązuje nowe przyjaźnie, tu spełnia się przepowiednia Camilli, jaką przed laty "zobaczyła" i przepowiedziała wnuczce. Przepowiednia, dotycząca miłości jej życia...Jaka to była przepowiednia, czy przepowiadała, że Holly odnajdzie swoją miłość, czy pozostanie samotna? Czy prowadząc szkołę będzie miała uczniów, czy też jak babcia, będzie musiała mierzyć się z lokalną społecznością? Czy poradzi sobie z udźwignięciem rodzinnej tradycji, czy znajdzie tyle determinacji w sercu aby zostać tu, pośród obcych, nieprzyjaznych ludzi? Czy tajemnica, która kilka pokoleń wcześniej skłóciła dwie rodziny i sprawiła, że nawet po wielu latach żywią do siebie ogromną nienawiść będzie powodem kłopotów Holly?

Odpowiedzi na te pytania, będziesz musiał/a czytelniku/czko odnaleźć sam, na kartach książki. Poznając razem z bohaterką historie jej rodziny oraz historię jej samej.

…”Życie mnie nauczyło,
że często to błędy pchają człowieka
do miejsca,
w którym powinien się znaleźć”... 
Świetna historia rodzinna, magia , magiczne składniki potraw, wyraziste postaci i ich perypetie.Wszystko to , tworzy wspaniała lekturę "Szkołę gotowania Pod Amorem", którą polecam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz