niedziela, 30 czerwca 2013

"Jedz, módl się i kochaj"

Książka czekała na swoją kolej ponad dwa miesiące.
Miałam opory, ale tylko dlatego, że obejrzałam film i to dwa razy.
Nie bardzo lubię czytać książki, jeśli wcześniej obejrzałam film.
Zawsze książka jest pierwsza(i przeważnie lepsza od jej filmowej wersji). Jednak postanowiłam ją przeczytać, przecież zawsze można książkę zamknąć i odstawić na półkę. I żałuję jednego, że nie zajrzałam do niej wcześniej.
"Jedz, módl się i kochaj"., nie jest książką, pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji z serii wciągających książek przygodowych, ale jej przeczytanie, sprawiło mi przyjemność.(Chyba gdzieś jest mi po drodze z życiową filozofią bohaterki).

Cudowny mąż, dobra praca, piękny dom. Zanim Elizabeth Gilbert nim osiągnęła trzydziestkę, miała to wszystko.I choć powinna się czuć szczęśliwa, mając to o czym marzą tysiące kobiet, nie była kobietą ani spełnioną, ani  szczęśliwą. Zamiast tego, nieustająco przeżywała wewnętrzne rozterki i niepokój. Nękał ją głęboki smutek i targały wewnętrzne rozterki, czy jest tu gdzie chciała by być, czy jest tym kim chciałaby być. Postanawia "rozprawić " się z tymi demonami. Przechodzi przez rozwód. Ciężka depresję. Przeżywa nową wyniszczającą, nieszczęśliwą miłość. Aż w końcu, porzuca dotychczasowe życie. I w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące pytania, w poszukiwaniu siebie, wyrusza w podróż...
Włochy.
Indie.
Indonezja. To w tych miejscach, bohaterka mierzy się z wewnętrznymi "demonami"...

Włochy, Indie i Indonezja, to podróż, która jest podróżą wielowymiarową. Połączeniem tej zewnętrznej i wewnętrznej. Prowadzi nas przez obserwacje świata który, otacza bohaterkę i świata, który jest jej wewnętrzną ziemią/światem. Jeśli jesteś osobą na zakręcie, jeżeli poszukujesz, a w szczególności, poszukujesz siebie, tę lekturę polecam z przekonaniem, że pomoże ci w tej drodze.
"Jedz, módl się i kochaj", to dość osobista opowieść, to prawdziwa historia, "odważnie"przełożona na papier. Jest to powieść uniwersalna, poruszająca tematy takie jak poszukiwanie sensu życia, radzenie sobie z trudnymi życiowymi sytuacjami, rozwodem, depresją czy po prostu odnalezieniu własnego szczęścia.To historia o poszukiwaniu siebie i równowagi na wszystkich poziomach. Liz, bohaterka powieści poprzez relację z tej wielowymiarowej podróży, dzieli się z czytelnikiem rokiem ze swojego życia. Pokazuje nam czytelnikom, różne stany emocjonalne. Punkty zwrotne życia i odnajdywanie w tych punktach nas samych.Tego co w życiu powinno być najważniejsze. My sami.
Chociaż odbywa się w różnych miejscach, powieść jest spójna. Autorka w swym "osobistym" przekazie, nie nakazuje, nie udaje guru, nie udaje wzoru do naśladowania. Ale pokazuje czytelnikowi, że jest człowiekiem, istotą, która może popełniać błędy i szansę na ich poprawienie.Właśnie w tym wewnętrznym poszukiwaniu.

Jest w niej coś, co trafia do mnie od pierwszych stron. To właśnie - Poszukiwanie.
Zaczynam więc podróż przez krainę własnej wyobraźni (resetując z umysłu film).
Włochy, to tu stawiam pierwsze kroki. Przemieszczam się w tej pięknej, pachnącej aromatami kuchni krainie.Poznaję nowych przyjaciół.
Indie, tu poznaję oderwanie się od mieć.
Indonezja, tu łapię równowagę pomiędzy mieć, być.
Jedno w drugim równowaga.
Zapraszam do lektury, wszystkich, którzy chcą zrewidować samych siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz