sobota, 23 lutego 2013

Mistrz

Niech prowadzi mnie serce, czyli...recenzja "Mistrza".
Nie jestem krytykiem literackim, tylko miłośniczką książek. 
Nie jestem również recenzentką z krwi i kości, opiszę więc tu swoje odczucia,
jakich dostarczyło mi przeczytanie "Mistrza" Katarzyny Michalak.
Zaczynam więc...zostawiając swoje obawy i niech poprowadzi mnie serce.


Katarzyna Michalak. "Mistrz".
Seria z tulipanem - TYLKO DLA DOROSŁYCH.
Brzmi  intrygująco? 
Na pewno. Szczególnie, że może to być zapowiedź, aby przed rozpoczęciem lektury skonsultować się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż...
Tak, to książka dla dorosłych. A ja, słusznie odczytałam "ostrzeżenie". Bo kiedy po długim oczekiwaniu na "Mistrza", wreszcie mogłam otworzyć pachnącą świeżością książkę, zaginęłam w boju! Odnalazłam się dopiero, kiedy zamknęłam książkę.Choć i to, nie jest zgodne z prawdą.Bo prawdą jest, że jeszcze długo po jej przeczytaniu, nie byłam dostępna.
Przejdę więc do przekazania tego, co mnie ogarnęło w trakcie i po lekturze.
Czytając na blogu autorki, fragment książki, przeczuwałam, jak ta lektura zagra mi na emocjach i porwie w świat pełen przygód i fantazji. 
I jak klatka po klatce z każdą literką, każdym opisem, będę tworzyć swój własny film. I do tego okładka, choć mogłaby wydawać się mroczna, dla mnie bardzo nastrojowa i klimatyczna.Czerń i czerwień, kontrast tych kolorów, jak mrok i namiętność.Właśnie choćby dlatego chciałam poznać „tę” stronę twórczości pisarki. Ciekawość, co takiego może „zaserwować” tak intrygująca z sensacją i erotyką w tle, dawno zapowiadana książka.
Kim jest tajemniczy Raul de Luca ?
Kto lub co w powieści odniesie się do tytułowego „Mistrza”?
Tak mnie zainspirował tytuł, okładka i wszystko co było związane z nowością podjętego tematu-wyzwania, że postanowiłam zgłębić definicję mistrza.
I z całą pewnością mogę powiedzieć jedno.Dla mnie „Mistrz”, na pewno odnosi się do kunsztu.Kunsztu pisania  i wprowadzania czytelników w głęboki podziw dla wielowymiarowości talentu twórczego autorki. Bo"Mistrz", to kolejna odsłona jej literackiego rzemiosła.Czego dowodem są wciągające sensacyjne i zmysłowe,pełne erotyzmu historie, które autorka oddaje w ręce i umysły czytelników.W tej powieści jest dosłownie wszystko.Akcja książki, wciąga od pierwszych liter i trzyma do samego końca, do ostatniej kartki w emocjach.
A teraz już, za sprawą rozbudzonej książką wyobraźni, przenoszę się na plan filmowy...
Cisza na planie.
Ujęcie pierwsze. Klaps: Akcja!
- Myślę, że dam sobie radę – odparła.
- Chciałbym, żeby zdała sobie pani sprawę, jak niebezpieczny jest to człowiek…- Podejrzewam, że nie zajmuje się hodowlą kotów – brzmiało to żartobliwie, ale przez twarz mężczyzny nie przemknął nawet cień uśmiechu.- Bez skrupułów zniszczy każdego, kto mu w jakikolwiek sposób zagrozi. Fizycznie zniszczy – nie chciał użyć słowa „zabije”, by jej nie wystraszyć.
Skinęła tylko głową.
- Jeżeli sprosta pani zadaniu, wynagrodzenie będzie co najmniej zadowalające.
- To znaczy?
Na odwrocie zdjęcia napisał liczbę, która rzeczywiście była z a d o w a l a j ą c a. Teraz to dziewczyna musiała wciągnąć powietrze. Ile ciuchów sobie za to kupi! Ile kosmetyków! Wystarczy jej na to forsy do końca życia!
- Biorę to zlecenie. 
Są  historie, które mogą się zdarzyć tylko osobom bezwzględnym
Angelika. 
Kobieta dla której niewłaściwy czas i  nieodpowiednie miejsca nie istnieją. 
Wszystko co dzieje się w życiu tej kobiety, jest obliczone i wkalkulowane w jej plany. Pieniądze. Dla nich dziewczyna zrobi wiele, może nawet wszystko. 
Zimna kalkulacja, plus jej magnetyzm, którego z premedytacją i nieukrywaną satysfakcją używa, aby zdobyć od życia, to czego oczekuje. 
To wszystko razem powoduje, że bez wahania przyjmuje zlecenie. 
Na kogo? Do czego może się posunąć, aby osiągną cel...?  
Cisza na planie.
Ujęcie drugie. Klaps: Akcja!  
Uciekać!! – coś zawyło w jej umyśle.
Rzuciła się w tył.
I stanęła.
Nadchodzili niespiesznie, krok za krokiem, z bronią wycelowaną właśnie w nią. Obejrzała się do tyłu. Tamci czterej zmierzali ku niej także. I też trzymali gotowe do strzału pistolety. Panika kazała jej uciekać mimo to. Obiegła kolumnę, podpierającą strop, oparła się o nią plecami, zacisnęła powieki i osunęła do klęczek, w dziecinnej naiwności sądząc, że gdy zamknie oczy i skuli się niczym embrion - zniknie. Oni jej nie znajdą. Siadła, objęła rękami kolana i opierając na nich głowę załkała bezradnie.
- Bierzcie ją – padł rozkaz.
Są też historie, które mogą się zdarzyć każdemu. 
Znaleźć się niewłaściwym czasie i nieodpowiednim miejscu. 
Taka właśnie, przydarzyła się bohaterce „Mistrza”. 
Sonia. 
Mimowolny świadek zdarzeń, które wtargnęły niespodzianie w jej życie, wywracając je do góry nogami. Wplatając w dotychczasowe, przeciętne, przewidywalne życie dziewczyny, mężczyznę. Mężczyznę, który może podbić świat i życie każdej kobiety. 
Mężczyznę, którego poznaje w okolicznościach porwania, właśnie jej, Soni.
Niczemu nie winnej dziewczynie. 
Dlaczego została porwana? Do czego była potrzebna? Czy zostanie stracona?

Akcja. Akcja. Akcja. Przypadkowe porwanie, płatne zlecenia, intrygi, kłamstwa, uroki Cypru, mafijne powiązania, narkotyki, zbrodnia,zdrada, miłość i ...
I wszystko to na jednym tchu.
Tak oto, przewijałam klatka po klatce, historie obcych sobie osób, przeplatające się ze sobą w tej samej "przygodzie". Wszystkie te smaczki czekają na czytelnika.Książka jest fascynująca i dlatego z całą odpowiedzialnością polecam,jej lekturę i bez wątpienia nie zawiedzie nikogo. Ta pozycja z serii tzw ”pikantnych”,czyli o zabarwieniu erotyku, napisana jest z pazurem, ale również wyczuciem i smakiem.Jeśli oczekujesz nudy,albo żenujących opisów aktów seksualnych…odstąp od książki. Nuda, to ostatnie słowo pod słońcem, które może przyjść do głowy zgłębiając się w treść powieści. Po przeczytaniu książek autorki wiem, że jej twórczość jest na najwyższym poziomie. A, ta pozycja jest Arcy-Mistrzowska.
Dlatego raz jeszcze szczerze namawiam, do przeczytania tej wspaniałej powieści, 
która udowadnia, że mamy rodzimych pisarzy, którzy nie boją się podjąć „takich” tematów i na dodatek robią to „MISTRZOWSKO”. 


                               
                                       "TANGO ARGENTINO"
Miłość i nienawiść, każde z nich to zna. 
Ta namiętność,ogień cicho śpiące w nas.
Tak mi jakoś do tej książki pasuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz